Maria i Władysław Sumera

Maria i Władysław Sumera, podobnie jak inni mieszkańcy Budzowa, zajmują się wyrobem koszyków z łuby drzewnej. Pani Maria, kobieta energiczna i rozmowna, wspomina, że już w latach 60. było to ich podstawowe źródło dochodów. Pan Władysław potwierdza słowa żony, twierdząc, że „dom stoi za to”.
Wyplatanie koszy z łuby drzewnej stało się miejscową tradycją za ich życia (wcześniej pleciono częściej kosze wiklinowe, „na ziemniaki”). Tej trudnej sztuki mieszkańcy Budzowa nauczyć się mieli „jeden od drugiego – jeden zaczął sąsiad, to drugi się przyglądał i robił”. Szczególnie popularne (bo opłacalne) było wyplatanie koszy, począwszy od 1977 roku, kiedy swą działalność rozpoczęła „Nadwiślanka” – lokalna spółdzielnia. Jej zamknięcie w 1992 roku oznaczało pogorszenie sytuacji tego rzemiosła.
Współcześnie państwo Sumera coraz rzadziej zajmują się tworzeniem koszy, ponieważ stało się to mniej opłacalne. Dawniej głównym importerem była głównie Szwecja, gdzie chętnie zamawiano kosze w potężnych nieraz ilościach. Handel na terenie kraju nigdy nie przyniósł im większych dochodów. Najwięcej koszyków udaje im się sprzedać sezonowo – zimą i jesienią.
Podstawowym problemem dla pani Marii i pana Władysława są drożejące materiały. Przygotowują i obrabiają je samodzielnie – zakupioną „porządną sosnę” tną na cienkie deseczki (przy pomocy strugarki, znajdującej się w nadal czynnym, ulokowanym w domu, warsztacie), które strugają i plotą. W zależności od wielkości koszyka potrzebna jest inna forma, która nadaje koszykowi kształt podczas plecenia. Po wypleceniu, do brzegów koszyka przybija się listewki, często także ucha kosza. Całość trzeba wyrównać i oczyścić. Koszyków nigdy nie malują, pomimo tego, że farbowane lub ozdobnie pomalowane cieszą się większą popularnością. Jak twierdzi pani Maria, praca nad koszykiem jest długa i mozolna, co zniechęca wielu ludzi, którzy kiedykolwiek szukali pracy w ich rodzinnym warsztacie. Mimo to, oni sami, „zamiast się nudzić”, od dawna w wolnych chwilach wyplatają kosze.
Zapytani o to, czy swoje umiejętności będą przekazywali innym, pytają zdziwieni – „Kto by się teraz tego uczył?” Wątpią, że ktokolwiek miałby ochotę poznać technikę robienia koszyków, ponieważ jest to nieopłacalne. Mimo to, umiejętność ta jest nadal żywa w rodzinie Sumerów – wnuczęta czasem pomagają dziadkom, plotąc dna koszyków.
Jeśli będą zapewnione fundusze na potrzebne materiały, pani Maria i pan Władysław z przyjemnością podejmą się prowadzenia warsztatów dla dzieci i dorosłych. Pomimo sceptycznego nastawienia, ponieważ zorganizowana przez ich syna Ryszarda sprzedaż koszy przez internet nie przyniosła większych zysków, chętnie wystawią zrobione przez siebie kosze na sprzedaż.
Wyplatanie koszy z łuby drzewnej stało się miejscową tradycją za ich życia (wcześniej pleciono częściej kosze wiklinowe, „na ziemniaki”). Tej trudnej sztuki mieszkańcy Budzowa nauczyć się mieli „jeden od drugiego – jeden zaczął sąsiad, to drugi się przyglądał i robił”. Szczególnie popularne (bo opłacalne) było wyplatanie koszy, począwszy od 1977 roku, kiedy swą działalność rozpoczęła „Nadwiślanka” – lokalna spółdzielnia. Jej zamknięcie w 1992 roku oznaczało pogorszenie sytuacji tego rzemiosła.
Współcześnie państwo Sumera coraz rzadziej zajmują się tworzeniem koszy, ponieważ stało się to mniej opłacalne. Dawniej głównym importerem była głównie Szwecja, gdzie chętnie zamawiano kosze w potężnych nieraz ilościach. Handel na terenie kraju nigdy nie przyniósł im większych dochodów. Najwięcej koszyków udaje im się sprzedać sezonowo – zimą i jesienią.
Podstawowym problemem dla pani Marii i pana Władysława są drożejące materiały. Przygotowują i obrabiają je samodzielnie – zakupioną „porządną sosnę” tną na cienkie deseczki (przy pomocy strugarki, znajdującej się w nadal czynnym, ulokowanym w domu, warsztacie), które strugają i plotą. W zależności od wielkości koszyka potrzebna jest inna forma, która nadaje koszykowi kształt podczas plecenia. Po wypleceniu, do brzegów koszyka przybija się listewki, często także ucha kosza. Całość trzeba wyrównać i oczyścić. Koszyków nigdy nie malują, pomimo tego, że farbowane lub ozdobnie pomalowane cieszą się większą popularnością. Jak twierdzi pani Maria, praca nad koszykiem jest długa i mozolna, co zniechęca wielu ludzi, którzy kiedykolwiek szukali pracy w ich rodzinnym warsztacie. Mimo to, oni sami, „zamiast się nudzić”, od dawna w wolnych chwilach wyplatają kosze.
Zapytani o to, czy swoje umiejętności będą przekazywali innym, pytają zdziwieni – „Kto by się teraz tego uczył?” Wątpią, że ktokolwiek miałby ochotę poznać technikę robienia koszyków, ponieważ jest to nieopłacalne. Mimo to, umiejętność ta jest nadal żywa w rodzinie Sumerów – wnuczęta czasem pomagają dziadkom, plotąc dna koszyków.
Jeśli będą zapewnione fundusze na potrzebne materiały, pani Maria i pan Władysław z przyjemnością podejmą się prowadzenia warsztatów dla dzieci i dorosłych. Pomimo sceptycznego nastawienia, ponieważ zorganizowana przez ich syna Ryszarda sprzedaż koszy przez internet nie przyniosła większych zysków, chętnie wystawią zrobione przez siebie kosze na sprzedaż.
oprac. Marta Paszko, 2008 r.
Kontakt
Maria i Władysław Sumera – koszykarstwo
Budzów 259
tel. 33 874 04 31
Jak dojechać?
Aby dotrzeć do domu państwa Sumerów, jedziemy od Wadowic drogą 28; zgodnie z kierunkowskazem, skręcamy na drogę 956. Wkrótce miniemy tablicę, informującą o tym, że wjechaliśmy do Budzowa; przejeżdżamy obok sklepu spożywczego „Wizan” po prawej stronie. Dalej należy jechać cały czas prosto. Kolejno mijamy: po lewej stronie boisko, potem – most, również po lewej, po prawej – kolejny sklep (Supersam). Po przejechaniu przez kolejny most, docieramy do „centrum” Budzowa – po lewej stronie trzeba zjechać na plac, gdzie znajduje się kilka dużych pawilonów ze sklepami, Poczta Polska, przedszkole i liczne blaszane budy. Z lewej strony placu wychodzi, pnąca się w górę, raczej wąska, droga – należy ją pokonać i dotrzeć na sam szczyt stromego wzgórza. Najwyżej położony dom należy właśnie do państwa Sumerów.
Zobacz galerie zdjęć
Państwo Sumerowie »Wydarzenia

Szlak Tradycyjnego Rzemiosła na Facebooku!
Zobacz, dodaj do ulubionych stron i bądź na bieżąco! Powiadom swoich ...Twórcy

Anna Koziana
Pani Anna haftuje w każdej wolnej chwili – w autobusie, w pociągu, ...
Edward Gacek
Pan Edward, wspólnie z Adamem Kościelniakiem, prowadzi mały warsztat ...
Monika Florek
Pani Monika mieszka w trudno dostępnym domu w górach. Żyje z dala od ludzi, ...Rzemiosła

kowalstwo
Po uwłaszczeniu chłopów w Małopolsce w 1848 roku znacznie poprawiła się ...
hafciarstwo
W polskiej kulturze ludowej malowanie igłą i nicią zajmuje wyjątkowe ...
pieczywo tradycyjne
Mąka i kasza stanowiły podstawy przetwórstwa zbożowego na wsi. ...












































