Ludwika i Władysław Klimasara

Państwo Klimasara, zgodnie z tradycją obecną od zawsze w Stryszawie, zajmują się rzeźbieniem i malowaniem ptaszków z drewna. Pani Ludwika mówi, że sama tworzy ptaszki od pięćdziesięciu lat, czyli tyle, ile jest żoną pana Władysława. Ten z kolei strugał figurki już od dziecka, podobnie jak jego ojciec i dziadek. Sztuki tej nauczyli wszystkie swoje dzieci – to ich rodzinna tradycja. Mała wnuczka państwa Klimasara, Paulinka, dumnie przyznała, że ona sama też uczy się, jak robić ptaszki, takie jak dziadkowie.
Pani Ludwika i pan Władysław (obydwoje lat ok. 70-75) strugają figurki ptaków, wzorując się albo na tym, co zaobserwowali, albo też zobaczyli w książkach. Są to więc dzięcioły, jemiołuszki, sikorki, bociany, koguty, ale także klasyczne ptaszki, tzw. rajskie, czyli nie odzwierciedlające żadnego konkretnego gatunku – najbardziej tradycyjne. Tworzą figurki różnych rozmiarów, mierzących od czterech centymetrów wysokości do ponad półmetrowych. Są to nie tylko pojedyncze ptaszki, ale również parki, z gniazdkiem z jajkiem pomiędzy nimi.
Rzeźbią w miękkim, sosnowym lub lipowym, drewnie. Wykonanie figurki, mimo że oczywiście wymaga dużej precyzji i talentu, jest technicznie względnie łatwe. Jak opowiada pan Władysław, korpus należy najpierw odpowiednio wystrugać kozikiem, nadać drewnu kształt; sporadycznie wygładzając go papierem ściernym. W drewno wciska się wygięty kawałek drutu, który służy za nóżki – od tej czynności ponoć najbardziej bolą ręce. Gotowego ptaszka trzeba jeszcze pomalować, dbając o odpowiednie kolory i wzory, zwłaszcza gdy chodzi o te przypominające rzeczywiste gatunki. Zwracają uwagę, że ich ptaszki są jedyne w swoim rodzaju, bowiem każdy twórca ma inną rękę, trochę inną technikę i nawet nieodmalowane różnią się między sobą. Nie mają warsztatu i pracowni, bo „nie trzeba” – ich dzieła powstają w kuchni czy na polu.
Twierdzą, że ptaszki nigdy nie były ich jedynym źródłem dochodu, a wyłącznie sposobem na dodatkowy zarobek. Swoje ptaszki sprzedają zwykle przez pośrednika w Sukiennicach w Krakowie oraz w galerii na Szewskiej. Czasami ludzie kupują ich prace także bezpośrednio w Stryszawie, gdy zdarza się im trafić do domu państwa Klimasara. Ceny ich prac wahają się w zależności od rozmiarów i tym samym pracy włożonej w ich rzeźbienie. Najmniejsze ptaszki kosztują 1,5–2 zł; „parki” – kilkanaście złotych; rzeźby sięgające pół metra osiągają cenę do 80 zł.
Ptaszki tworzyli kiedyś nie tylko na sprzedaż – były to zabawki dla ich dzieci, prezenty dla innych, ozdoby na choinkę. Strugali i malowali je głównie zimą, gdy nie było zajęcia w polu – było to zawsze dla nich miłe zajęcie, zabijające nudę. Lubią robić wszystkie rodzaje ptaszków, ale pani Ludwika preferuje małe figurki, bo nie bolą od nich tak ręce.
Państwo Klimasara należą do Stowarzyszenia Twórców Ludowych. Narzekają jednak, że przynależność tam nie jest już taka, jak kiedyś – współcześnie nie wspomaga się twórców finansowo podczas wyjazdów na festiwale i targi, co uczyniło owe wyjazdy nieopłacalnymi, także dla pani Ludwiki i pana Władysława. Dawniej jednak obydwoje wiele podróżowali, prezentując i sprzedając ptaszki także poza granicami Polski, głównie w Austrii (Wiedniu).
Nadal jeżdżą na targi sztuki ludowej, do Kazimierza Dolnego czy Krakowa. Interesują ich jednak tylko imprezy odbywające się w niewielkim oddaleniu od Stryszawy, wtedy koszty uczestnictwa nie są tak wysokie. Zdarza im się również prowadzić pokazy czy warsztaty rzemiosła dla dzieci w okolicznych szkołach, także dla dzieci niepełnosprawnych, jak również dla dorosłych (głównie nauczycieli).
Są zainteresowani prowadzeniem pokazów czy warsztatów dla dzieci i dorosłych, ale poza ich własnym domem. Ostrzegają jednak żartobliwie, że „to się śmieci”, dlatego osoby/instytucje zapraszające muszą być na to przygotowane. Chętnie wykonują ptaszki na zamówienie, także w większych ilościach.
Pani Ludwika i pan Władysław (obydwoje lat ok. 70-75) strugają figurki ptaków, wzorując się albo na tym, co zaobserwowali, albo też zobaczyli w książkach. Są to więc dzięcioły, jemiołuszki, sikorki, bociany, koguty, ale także klasyczne ptaszki, tzw. rajskie, czyli nie odzwierciedlające żadnego konkretnego gatunku – najbardziej tradycyjne. Tworzą figurki różnych rozmiarów, mierzących od czterech centymetrów wysokości do ponad półmetrowych. Są to nie tylko pojedyncze ptaszki, ale również parki, z gniazdkiem z jajkiem pomiędzy nimi.
Rzeźbią w miękkim, sosnowym lub lipowym, drewnie. Wykonanie figurki, mimo że oczywiście wymaga dużej precyzji i talentu, jest technicznie względnie łatwe. Jak opowiada pan Władysław, korpus należy najpierw odpowiednio wystrugać kozikiem, nadać drewnu kształt; sporadycznie wygładzając go papierem ściernym. W drewno wciska się wygięty kawałek drutu, który służy za nóżki – od tej czynności ponoć najbardziej bolą ręce. Gotowego ptaszka trzeba jeszcze pomalować, dbając o odpowiednie kolory i wzory, zwłaszcza gdy chodzi o te przypominające rzeczywiste gatunki. Zwracają uwagę, że ich ptaszki są jedyne w swoim rodzaju, bowiem każdy twórca ma inną rękę, trochę inną technikę i nawet nieodmalowane różnią się między sobą. Nie mają warsztatu i pracowni, bo „nie trzeba” – ich dzieła powstają w kuchni czy na polu.
Twierdzą, że ptaszki nigdy nie były ich jedynym źródłem dochodu, a wyłącznie sposobem na dodatkowy zarobek. Swoje ptaszki sprzedają zwykle przez pośrednika w Sukiennicach w Krakowie oraz w galerii na Szewskiej. Czasami ludzie kupują ich prace także bezpośrednio w Stryszawie, gdy zdarza się im trafić do domu państwa Klimasara. Ceny ich prac wahają się w zależności od rozmiarów i tym samym pracy włożonej w ich rzeźbienie. Najmniejsze ptaszki kosztują 1,5–2 zł; „parki” – kilkanaście złotych; rzeźby sięgające pół metra osiągają cenę do 80 zł.
Ptaszki tworzyli kiedyś nie tylko na sprzedaż – były to zabawki dla ich dzieci, prezenty dla innych, ozdoby na choinkę. Strugali i malowali je głównie zimą, gdy nie było zajęcia w polu – było to zawsze dla nich miłe zajęcie, zabijające nudę. Lubią robić wszystkie rodzaje ptaszków, ale pani Ludwika preferuje małe figurki, bo nie bolą od nich tak ręce.
Państwo Klimasara należą do Stowarzyszenia Twórców Ludowych. Narzekają jednak, że przynależność tam nie jest już taka, jak kiedyś – współcześnie nie wspomaga się twórców finansowo podczas wyjazdów na festiwale i targi, co uczyniło owe wyjazdy nieopłacalnymi, także dla pani Ludwiki i pana Władysława. Dawniej jednak obydwoje wiele podróżowali, prezentując i sprzedając ptaszki także poza granicami Polski, głównie w Austrii (Wiedniu).
Nadal jeżdżą na targi sztuki ludowej, do Kazimierza Dolnego czy Krakowa. Interesują ich jednak tylko imprezy odbywające się w niewielkim oddaleniu od Stryszawy, wtedy koszty uczestnictwa nie są tak wysokie. Zdarza im się również prowadzić pokazy czy warsztaty rzemiosła dla dzieci w okolicznych szkołach, także dla dzieci niepełnosprawnych, jak również dla dorosłych (głównie nauczycieli).
Są zainteresowani prowadzeniem pokazów czy warsztatów dla dzieci i dorosłych, ale poza ich własnym domem. Ostrzegają jednak żartobliwie, że „to się śmieci”, dlatego osoby/instytucje zapraszające muszą być na to przygotowane. Chętnie wykonują ptaszki na zamówienie, także w większych ilościach.
oprac. Marta Paszko, 2009 r.
Kontakt
Ludwika i Władysław Klimasara – rzeźba ludowa
Stryszawa 715
34-205 Stryszawa
tel. 33 874 76 39
Jak dojechać?
Aby trafić do domu państwa Klimasara, należy (jadąc od Suchej Beskidzkiej) odszukać stryszawski kościół. Ok. 500 m za kościołem znajduje się stacja benzynowa; przed tą stacją trzeba skręcić w lewo. Wjeżdżając wówczas do Stryszawy Głównej, docieramy do kolejnego kościoła; przed nim skręcamy w lewo, na Zawoję. Przy tej (dość długiej) ulicy, po lewej stronie, znajduje się dom pani Ludwiki i pana Władysława. Trudno go przeoczyć – przy drodze postawiono żółtą tablicę z wymalowanym kogucikiem i nazwiskiem Klimasara.
Zobacz galerie zdjęć
Klimasara Ludwik i Władysława »Wydarzenia

Szlak Tradycyjnego Rzemiosła na Facebooku!
Zobacz, dodaj do ulubionych stron i bądź na bieżąco! Powiadom swoich ...Twórcy

Danuta Urbanik
Pani Danuta haftuje stroje ludowe według oryginalnych wzorów. Przywiązuje ...
Józefa Miłkowska
Pani Józefa pochodzi z rodziny, w której tradycja wykonywania pająków ze ...
Aniela Tabaszewska
Co jest w rzemiośle najważniejsze? Zdaniem pani Anieli – ręce i umysł. ...Rzemiosła

kowalstwo
Po uwłaszczeniu chłopów w Małopolsce w 1848 roku znacznie poprawiła się ...
plecionkarstwo
Koszykarstwo, wiklinarstwo, plecionkarstwo, to zajęcie bardzo stare, już w ...
hafciarstwo
W polskiej kulturze ludowej malowanie igłą i nicią zajmuje wyjątkowe ...












































